wtorek, 21 kwietnia 2009

No dodo!

W piątek odebrałam mojemu synkowi smoka. Na zawsze. Jego wielkiego Przyjaciela. Podany powód-osa przyleciała i wzięła. no i...
Pierwsza drzemka -ryk, krzyk i kopanie. Padł po 30 minutach. 'Jezu' myślę 'co będzie się działo wieczorem...' Bałam się. Eva po odebraniu smoczka robiła nam nocne pobudki przez 3 miesiące.
A tu mnie mój syn zaskoczył. Poszedł spać bez problemu i przespał całą noc. Myślę 'dopiero pierwsza noc jutro będzie gorzej'. I znowu się pomyliłam. Następna noc i następna noc i następna noc i nic. Żadnego płaczu i krzyków. Stwierdziłam, iż temat osy'bee' podziałał- panicznie się ich boi i w żaden sposób nie kwestionował mojej opowieści o osie zabierającej smoczki.

Nasz następny krok to pieluchy, mam nadzieję że uda mi się ich pozbyć przez lato. Oby...Może Adi znów mnie zaskoczy?



Brak komentarzy: