wtorek, 29 września 2009

29th September 2009

Weekend był tak intensywny, że nijak się miał do mego pobożnego życzenia o odpoczynku. W sobotę jak zwykle zakupy, po południu pilnowanie dzieci, a wieczorem impreza do wczesnych godzin rannych. Niedziela to tak śmignęła że nawet nie wiem kiedy. I tak oto przybył poniedziałek i trzeba było wracać do pracy. Na szczęście na razie jest jeszcze do czego wracać.

Od wczoraj w domu zaczęło się malowanie górnego holu, mam nadzieję że do końca tygodnia się skończy. Odwiedził nas też znajomy, którego nie widzieliśmy od paru lat. Oczekują z żoną dziecka. Super!
A ja zrobiłam pierwsze podejście w przygotowaniu gołąbków, tylko tych "oszukańczych". Narobiłam ich tyle, że musiałam część zamrozić na później. A obiad był pierwsza klasa. Mniam...

Brak komentarzy: