piątek, 5 lutego 2010

Praca...

Pierwszy tydzień pracy za mną.
Jakieś 40 imion do zapamiętania, same BABY! Co nie znaczy, że to źle! Kobitki bardzo fajne, przyjazne i to się liczy. Robota na razie wygląda śmiesznie, coś tam grzebie w aktach. Najbardziej dziwi mnie 'obecność' tylko jednego komputera na całe biuro. Wszystko robione manualnie, generalnie siedzą w epoce ręcznego pisma. Ale jest nadzieja że to się zmieni, jest szansa na przeprowadzkę do wiekszego lokum i otrzymania paru komputerów z odpowiednim systemem do przetwarzania danych osobowych. Byle do kwietnia!

1 komentarz:

katja pisze...

to super! gratuluję! będzie dobrze! całuski!