Matko kiedy to przeleciało !!! Ostatni wpis w styczniu, a tu już prawie połowa lutego. Czas leci nieubłaganie. Dzień za dniem, tydzień za tygodniem...
Od ostatniego posta dużo się działo:
Chrzciliśmy Hanię; chrzestna przyleciała aż z Polski ;-)
Dzieci wróciły do szkoły po prawie 3 tygodniowej przerwie świątecznej- oj ciężko im było.
Zaczęłam chodzić na kurs
Baby Massage z Hanią, bardzo odprężające i relaksujące dla dzieci i mam. A oto dowód: jednego wieczora wymasowałam Hanię tak, że przespała bez pobudki 8 godzin. Super ale wyobrażacie sobie moje piersi po 8 godzinach bez opróżniania? Size FF ;-)
Zapisałam Hanię do
żłobka, choć po cichu liczę, że do września zwolni się miejsce u mojej opiekunki i wtedy bym Hanię do niej posłała.
Odwiedzam doktorów, optyków, specjalistów, szczepię dziecię; jeszcze do dentysty przydało by się wybrać- choć jakoś nie śpieszy mi się na tę wizytę.
Zapisałam się na
dancecise - takie połączenie aerobiku z tańcem. Coż mogę powiedzieć- bardzo fajne, ale po pierwszych zajęciach miałam takie zakwasy, że przez 2 dni nie umiałam po schodach wejść.
Generalnie jakoś jestem non stop zajęta- zdarzy się może jeden dzień w tygodniu gdzie nigdzie nie muszę jechać, to sobie "odpoczywam" w domu (czyt. sprzątam , gotuję, prasuję, piorę). W końcu nikt tego za mnie nie zrobi ;-( Ale nie mogę narzekać, wolę to niż jakieś nudy w domu i deprecha.
Kończę, bo dzieci wracają ze szkoły i trzeba się nimi zająć. Do usłyszenia.