Drugi raz w życiu gotuję bigos. Drugi raz - nie dlatego, że nie lubię, ale mąż Irlandczyk nie przepada. A dzieci też na pewno nie spróbują... Nie nauczone. Więc przyjdzie mi go samej zjeść chyba. Ale czego się nie robi, jak się "ma na coś smaka."
Wracając do bigosu- pachnie cudnie, może nie będzie taki jak u mamy (nie mam takiego doświadczenia), ale mam nadzieję, że będzie smaczny.
Zdjęcie garnkowe, jeszcze się gotuje...;-)