sobota, 30 marca 2013

Święta Wielkanocne

Nie wiem, czy jeszcze ktoś tu zagląda, ale chciałam tą drogą złożyć Wam życzenia. Spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych, spędzonych w rodzinnym gronie wraz z Zmartwychwstałym Jezusem.
Pokój z Wami!

sobota, 16 marca 2013

Żyjęęęęę.....

Zapuściłam bloga na całego... Nie mam czasu na wpisy, od kiedy wróciłam do pracy. Bywam tu czasami, ale tylko by przeglądać blogi na bocznym pasku - a i na to nie zawsze mam czas. Jestem zajęta moja trójcą, albo czwórką (?), praca jak nie w biurze to w domu. Facebook przeglądam na Kindlu - mąż kupił na BN, wspaniała rzecz.

Tak więc daję znać że żyjęęęęęę...
Mam nadzieję, że wkrótce tu zajrzę ;-)

środa, 21 listopada 2012

Roczek Hani - 20 listopada

Roczniaka mamy w domu!!  Wprawdzie trochę chorego ale roczniaka!
Niestety do roczku nie doczekaliśmy się ani jednego zęba - to rekord w naszej rodzinie...


Sto lat Kochana!

niedziela, 2 września 2012

Ostatni dzień wakacji

Wakacje minęły nam bardzo szybko, ale były wyjątkowo udane. Najpierw wyjazd do PL (patrz ostatni post), później powrót do domu i wyjazd do Co. Clare, gdzie podziwialiśmy najwyższe klify w Europie, cudną plażę w Lahinch, a później zobaczyliśmy miasto Galway. Wszyscy przyjechaliśmy zachwyceni. Przepiękne tereny warte odwiedzenia. Już nie mogę sie doczekać, kiedy znów wybierzemy się w te strony.

Widok na plażę Lahinch



Plaża Lahinch

Trochę wiało na plaży ;-)


W drodze do...


My i klify ;-)

Słynne klify Moheru


Klifów ciąg dalszy
Galway

Ulice Galway



Słynne Claddagh




Pierwszy mleczak out...


czwartek, 16 sierpnia 2012

Jestem...

Jestem ...
Wróciłam 2 tyg temu...  Żyję i mam się dobrze.
U mamy było... jak u mamy ;-) Dobrze, dobrze i jeszcze raz dobrze.
Nie chciałam wracać, nie było jednego dnia kiedy pomyślałam: "już chcę do domu". 
Odwiedziłam rodzinę, znajomych i koleżanki z liceum i z Irlandii. Dzięki Wam wszystkim za cudny czas.
Ale wszystko co dobre się kiedyś kończy i tak wylądowaliśmy w NI drugiego sierpnia.


Więc po powrocie jak zwykle dużo pracy domowej (matki Polki wiedzą co mam na myśli), ponad tydzień temu przeszłam mały zabieg, w poniedziałek kupiliśmy nowy samochód, a we wtorek Adrianek stracił pierwszego mleczaka!!!!  Dużo się dzieje, teraz czekamy na pierwszy ząbek Hani, dzisiejsze odebranie samochodu, a  jutro wyjeżdzamy na cały weekend zobaczyć Klify Moheru. Wow!! A co u Was się działo w wakacje?

Krótki reportaż z PL...














poniedziałek, 25 czerwca 2012

Poland till August :-)

Going home tomorrow, can't wait !!!!  The only one hateful thing about travel is packing. I mean packing the whole family!!! Going mental...

środa, 20 czerwca 2012

Najdłuższy dzień w roku

Dużo się dzieje, dobrego i nie najlepszego, ale staram się panować nad emocjami.  Trzeba. 


Terapia dla ciała i ducha. Ciasto drożdżowe upiekłam z tego przepisu. Pychota.  Chłop lubi, a to ważne!!!


Przepis przytaczam tak jak na blogu "Niebo w gębie".

Ciasto:

500 g mąki pszennej
ok. 150 ml mleka
100 g masła
1 jajko i 1 żółtko
40 g świeżych drożdży albo paczka suszonych - ok. 7 g
szczypta soli
100 g cukru
tyle rabarbaru, by pokrył powierzchnię ciasta ( ja dodałam jeszcze mrożonych owoców leśnych)

Kruszonka:

125 g masła
125 g cukru
200 g mąki pszennej
Do miski wsypałam połowę mąki - zrobiłam w niej wgłębienie i wsypałam drożdże. Następnie zalałam je mieszanką letniego mleka z rozpuszczonym w nim masłem. Dosypałam łyżkę cukru i odstawiłam na 15-30 minut. Drożdże powinny zacząć "bulgotać.
Teraz można zagnieść ciasto - drewnianą łyżką albo w mikserze - dodając jajko i żółtko, resztę mąki i cukru oraz sól. Ciasto powinno być gładkie, nie może jednak lepić się do rąk.

Gotowe ciasto powinno rosnąć - pod przykryciem - wystarczy bawełniana ściereczka. Potrzebuje około godziny.

W tym czasie można umyć rabarbar i pokroić go w małe kawałki.

Wyrośnięte ciasto przełożyłam do dużej, prostokątnej blachy (wysmarowanej masłem i wyłożonej papierem do pieczenia - musi całą wypełnić. Odstawiłam je na 30 minut do wyrośnięcia.

W tym czasie z masła, cukru i maki zrobiłam kruszonkę. Zmiksowałam wszystko w blenderze - tak by powstała masa o konsystencji mokrego piasku.

Na wyrośniętym cieście ułożyłam rabarbar, posypałam go kruszonka i całość wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na około 40-45 minut.

Smacznego.


Dziś Hania kończy 7 miesięcy.  Kiedy to przeleciało...?