Matka Polka pojechała dziś z trójką dzieci do salonu samochodowego z warsztatem napełnić klimatyzację w samochodzie po promocyjnej cenie.
10:00 - wyjazd z domu.
10:30 - oddałam kluczyki, nastawiona na godzinne oczekiwanie.
11:15 - samochód jeszcze nie ruszony. Dzieci zdążyły wypić po gorącej czekoladzie i zjeść ciasteczka w poczekalni, oraz obejrzeć wszystkie samochody w salonie. Hania po karmieniu piersią.
11:20 - ruszyliśmy do pobliskiego sklepu, by zabić następne 30 do 40 minut oczekiwania.
12:00 - otrzymałam telefon, że jest jakiś przeciek w systemie klimy i trzeba zdiagnozować, gdzie dziura. Czy pani się decyduje, bo to kosztuje extra. Matka Polka z trójką dzieci dzwoni do męża, mąż się decyduje.
13:30 - wracamy z McDonalda, wykończeni, znów karmię Hanię w poczekalni salonu.
14:10 - poszłam zapytać co z autem. Szykują kosztorys naprawy. Jakieś £200 za wszystko. Dzwonię do męża, informuję. Mąż się zgadza. Naprawa w przyszłym tygodniu.
14:30 - wyjazd do domu. Wykończona, a dzieci wynudzone czekaniem.
15:00 - Matka Polka weszła do domu i zaczęła gotować obiad.
I niech mi ktoś powie, że baby siedzą w domu i nic nie robią!!!!!!!